Żeromiński chce rewanżu

Żeromiński chce rewanżu

Michał Żeromiński niedawno przegrał podczas gali w Częstochowie z Łukaszem Wierzbickim. W oczach wielu ekspertów i środowiska bokserskiego, radomianin był wyraźnie lepszy, ale dwaj sędziowie podjęli kontrowersyjny werdykt. Pięściarz z Radomia czuje się mocno oszukany i liczy na szybki rewanż.

Michał, co czułeś zaraz po ostatnim gongu, kiedy sędziowie orzekli wygraną Łukasza Wierzbickiego? – Najpierw byłem zaskoczony, a za chwilę mocno załamany. Cieżko mi było uwierzyć. Już od 5 – 6 rundy wiedziałem, że walka jest pod kontrolą i byłem przekonany, że jeśli nic się nie wydarzy niepokojącego, to z werdyktem nie powinno być problemów. Szczerze mówiąc cas zawodowego mistrza Polski miałem już przed oczami, położony na półce w dużym pokoju. Nie miałeś dość sportu i boksu po tym zdarzeniu? Nie chciałeś tego rzucić?

- Nie ukrywam, że przez chwilę miałem. Przygotowywałem się 12 tygodni, włożyłem mnóstwo pracy w tą walkę i werdykt dwóch panów podciął mi skrzydła i zamknął drzwi do lepszej kariery. Lepszej kariery? Tak, bo prawdopodobnie gdybym wygrał z Wierzbickim, wskoczyłbym do pierwszej setki światowego rankingu w mojej wadze. To ważna sprawa, bo w przyszłym roku miałbym szansę na walkę z poważniejszymi rywalami, na jeszcze bardziej prestiżowych imprezach. Teraz na pewno będzie to trudne. Mam już 30 lat i doszła mi kolejna porażka w rankingu. Ale nie załamuję się, bo kocham boks i będę trenował nadal. Z tego co słyszałem, domagasz się rewanżu z Wierzbickim? – Owszem są takie plany i bardzo na to liczę. Bardzo często jest tak, że jeśli walka zakończyła się kontrowersyjnym werdyktem, to dochodzi do rewanżu, aby rozstrzygnąć pojedynek. Z tego co wiem, to obaj promotorzy są zainteresowani, sponsorzy również. Pierwsza nasza walka cieszyła się dużym zainteresowaniem, więc rewanż również powinien być ciekawy. Łukasz Wierzbicki to świetny zawodnik, szanuję go bardzo, ale w Częstochowie to ja byłem lepszy i mam nadzieję, że będę mógł to udowodnić. Czy po tej kontrowersyjnej porażce nie odwrócili się od ciebie sponsorzy, promotor i kibice? Właśnie nie i to jest dla mnie budujące. W oczach wielu znajomych byłem zwycięzcą i po walce otrzymałem słowa wsparcia. Sponsorzy nie odwrócili się, a wręcz przeciwnie, również chcieliby zobaczyć rewanżową walkę. Jak wyglądają teraz twoje dni? Odpoczywasz, trenujesz? Na razie złapało mnie przeziębienie, bo chciałem już rozpocząć zajęcia, ale jeszcze sobie odpuściłem. Wracam do zajęć zaraz po świętach, przed sylwestrem. Już wiadomo jakie sportowe plany szykują dla ciebie promotorzy? Wiem, że powinienem wrócić na ring pod koniec lutego, albo na początku marca. Z kim i gdzie, tego jeszcze nie wiem, ale wkrótce powinienem poznać szczegóły. Na razie wróciłem do pracy, bo ciężko mi wysiedzieć w domu. Wieczorami w klubie Fitness Platinium w Radomiu prowadzę zajęcia z grupą amatorów. Bardzo lubię te treningi. Potem czekają nas święta, które chciałbym spędzić w spokoju, w rodzinnym gronie, zaś z początkiem roku będzie czas na kolejne ciężkie treningi i mobilizację na następny pojedynek.

źródło: echodnia.eu