Grabowski: nie skreślam Wacha

Grabowski: nie skreślam Wacha

-Nie zamierzam skreślać Mariusza Wacha i nie ma mowy o końcu jego kariery – powiedział promotor Mariusz Grabowski, na którego galach występował były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej. 36-letni pięściarz szykuje się do powrotu na ring.
-Wach jakiś czas temu wrócił do treningów po kontuzji stopy, tematu domniemanego dopingu nie ma, więc dlaczego miałby za jakiś czas znów nie pojawić się między linami. Nie zamierzam go skreślać czy wręcz wysyłać na sportową emeryturę, jak niektórzy od dawna to czynią – stwierdził Grabowski w rozmowie z PAP.
Kilka tygodni po listopadowym przegranym pojedynku z Aleksandrem Powietkinem organizatorów zawodów w Kazaniu Andriej Riabiński poinformował o pozytywnym wyniku testu antydopingowego Wacha. W mediach pojawiła się nawet nazwa zabronionego specyfiku – stanozolu. Ostatecznie federacja WBC nie zawiesiła polskiego boksera, argumentując, że rosyjskie laboratorium, które przeprowadzało testy, straciło atest międzynarodowej federacji (WADA). Podstaw do karania Wacha nie miał też polski wydział boksu zawodowego.
W latach 2014-2015 Wach wystąpił na czterech galach organizowanych przez szefa grupy Tymex Boxing Promotion z Pionek. Jej liderką jest Ewa Brodnicka, która w grudniu została mistrzynią Europy w wadze lekkiej.
- Chcemy pójść za ciosem i w pierwszej połowie roku zorganizować Ewie pierwszą walkę w obronie tytułu. Być może pojawi się szansa rywalizowania o zawodowe mistrzostwo świata, a wtedy pięściarstwo kobiet jeszcze zyska na popularności – dodał promotor.
Na jego imprezach pojawiły się też była czempionka profesjonalnych ringów Karolina Łukasik oraz pochodząca z Ukrainy, a walcząca w polskich barwach medalistka amatorskich mistrzostw Europy Ołeksandra Sidorenko.
- Pięściarstwo w wydaniu pań ma sporo kibiców, a nie ma też co ukrywać, że konkurencja w żeńskim pięściarstwie jest mniejsza niż wśród mężczyzn. Wcale niewykluczone, że po solidnych przygotowaniach, jak niedawno w przypadku Brodnickiej, będziemy mieli kolejne walki o europejskie i światowe tytuły – podkreślił Grabowski.
Słabiej wygląda pozycja bokserów Tymex w krajowych i międzynarodowych rankingach. W poprzednim roku zabrakło błyskotliwych zwycięstw nad wyżej notowanymi rywalami.
- Niestety, ale na dziś nie ma zdecydowanego lidera w męskiej grupie, który mógłby już wkrótce walczyć o mistrzostwo Europy. Nie mamy własnego ośrodka treningowego, dlatego chłopaki na co dzień pracują w swoich miastach i miasteczkach, a razem spotykamy się tuż przed galami. Najbliższa już 27 lutego w Radomiu, a jedną z jej gwiazd będzie były czempion kontynentu i pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej Rafał Jackiewicz – przyznał promotor pochodzący z Pionek.
Zdaniem Grabowskiego część zawodników w obliczu potencjalnych większych wyzwań obawia się podjąć rękawicy.
- Niektórzy są tzw. papierowymi mistrzami. Oni chcą wygrywać ze słabszymi przeciwnikami i unikają konfrontacji z kimś lepszym. Ale to wszystko do czasu, przecież nie będziemy w nieskończoność promować takich bokserów. Pewnego rodzaju weryfikacją będą walki polsko-polskie między pięściarzami mojej grupy, np. Damiana Wrzesińskiego z Michałem Leśniakiem czy Marcina Brzeskiego z Marcinem Siwym. Planuję jeszcze kilka takich potyczek, a najlepsi zostaną z nami – dodał.
Zawodowi pięściarze mają płacone za każdą przeboksowaną rundę, a stawki zaczynają się od kilkuset złotych.
- Wybór miasta, gdzie przeprowadzimy galę, oczywiście ma związek z naszym potencjałem kadrowym, tzn. pochodzący z Gdańska Michał Gerlecki może mieć walkę wieczoru w którejś z trójmiejskich hal, a na pewno nie na Śląsku. To ważne, szczególnie w Wielkiej Brytanii, ilu masz kibiców, ile oni mogą wydać na bilety? Jeśli pięściarz jest w stanie zapełnić trybuny małej hali, to warto w niego inwestować – zakończył Grabowski.

źródło: onet.pl