Borek podsumowuje galę PBN7

Borek podsumowuje galę PBN7

Gala Polsat Boxing Night: Nowe Rozdanie przeszła już do historii, a o jej podsumowanie poprosiliśmy Mateusza Borka. – Organizując tę galę na pewno nie miałem zamysłu, żeby zamachnąć się na kasę, bo nie to było przedmiotem tego projektu. Najcenniejsze co zyskałem, to know-how – twierdzi właściciel MB Promotions. I dodaje: – Następną galę, jeśli oczywiście ją zorganizuję, zrobię najpewniej na południu Polski
24 czerwca w gdańskiej Ergo Arenie kibice boksu zobaczyli osiem walk. Zaczęło się od niespodziewanego zwycięstwa Roberta Talarka, a kolejne pojedynki także przyniosły spore emocje. Z trybun największej trójmiejskiej hali wygrane Tomasza Adamka, Mateusza Masternaka czy Macieja Sulęckiego oglądało ok. 7 tysięcy widzów. Mateusz Borek twierdzi, że fanów byłoby jeszcze więcej w przypadku innej lokalizacji gali. – Gdybyśmy tę galę zorganizowali na południu Polski to statystycznie byłby większy popyt na tzw. „tańszy bilet”. Jestem natomiast zadowolony, jesli chodzi o popyt na bilet drogi, VIP-owski, na płycie – mówi właściciel MB Promotions.
Następna gala na południu Polski?
- Jak się robi galę w Krakowie, na Śląsku to dostęp do niej ma 10-12 milionów kibiców, a nie półtora miliona z Trójmiasta. Jeśli ktoś ma wydać na bilet 59, 79 złotych, to nie przejedzie w kierunku wybrzeża ponad 500 kilometrów, nie zapłaci za hotel 500 złotych i nie wyda pieniędzy na pociąg czy paliwo, bo takiego człowieka najzwyczajniej w świecie na to nie stać – mówi Borek i zdradza ciekawą informację. – Następną galę, jeśli oczywiście ją zorganizuję, zrobię najpewniej na południu Polski, bo tam jest aglomeracja krakowska, jest Górny Śląsk, jest świetny dojazd z Wrocławia, Opola, Nowego Sącza, Kielc, Rzeszowa, Tarnowa, Bochni, Brzeska. Dzięki popularności boksu na Górnym Śląsku – warto tu zwrócić uwagę na ogromną liczbę klubów bokserskich, których jest ponad 100 – jest tu więcej osób rozkochanych w pięściarstwie, zainteresowanych tańszym biletem, którzy akurat w Tauron Arenie w Krakowie czy w katowickim Spodku by się pojawili – zauważa organizator gali w Ergo Arenie.
Trzy z ośmiu walk, które miały miejsce w sobotni wieczór, zakończyły się przed czasem. Najpierw Adam Balski znokautował Łukasza Janika, a następnie swoje pojedynki przez techniczny nokaut wygrali Maciej Sulęcki i Krzysztof Głowacki. Dwaj ostatni mieli przygniatającą przewagę nad swoimi przeciwnikami.
- Jeśli chodzi o samą galę, to mogę wziąć pełną odpowiedzialność za wszystkie zestawienia sportowe poza Maćkiem Sulęckim i Krzyśkiem Głowackim. Na samym końcu to promotor tych pięściarzy, który użyczył mi ich na galę, musiał zatwierdzić ich rywali. Widzieliśmy, że Maćka stać na efektowne wygrywanie z lepszymi rywalami. A Turek Altunkaya, przeciwnik „Główki”, poza efektownym rekordem nie miał niczego, żeby dać efektowną walkę. Tego żałuję – mówi Borek.
A jakie są najważniejsze wnioski, jakie właściciel MB Promotions wyciągnął i wyciągnie po sobotnim wieczorze z boksem? – Cieszę się z kilku spraw. Przede wszystkim z tego, że się nic nie wywróciło. Po drugie wydaje mi się, że ta gala miała tempo. Nie było czekania do pierwszej w nocy, tylko do main eventu zawodnicy wyszli o 22:50. Po trzecie – mimo, że na trybunach nie było 10 tysięcy widzów, tylko 7 tysięcy, to dla mnie to była fajna frekwencja biorąc uwagę to, jak ostatnio sprzedawał się boks, np. bilety na walki Włodarczyka. Świetnie reagowała publiczność. Mówiłem wcześniej, że to będzie papierek lakmusowy dla mnie czy Polska chce boksu. Okazuje się, że chce – cieszy się organizator PBN: Nowe Rozdanie.
- Z fajnej strony pokazał się Tomek Adamek i wszystko tego wieczora się dobrze ułożyło i zgodziło. Będą osoby niezadowolone z tego, że nie było jednego wielkiego main eventu, ale ja tym razem postawiłem na model biznesowy i ekspozycję kilku czołowych polskich pięściarzy – Adamka, Głowackiego, Masternaka, Balskiego, Sulęckiego. Każdy fan mógł znaleźć coś dla siebie, każdy zawodnik mógł przyciągnąć jakąś grupę kibiców, a ja mogłem uzyskać cenną wiedzę. Cały proces budowania tej gali pozwolił mi dowiedzieć się kto budzi zainteresowanie, kto generuje sprzedaż, kto sprzedaje bilety – mówi.
Borek podsumowuje także wstępne finansowe wyliczenia po sobotnim evencie. – Pierwsze szacunki mówią, że nie będę musiał sprzedawać mieszkania. Także żona na pewno się uspokoiła. Organizując tę galę na pewno nie miałem zamysłu, żeby zamachnąć się na kasę, bo nie to było przedmiotem tego projektu. Najcenniejsze co zyskałem, to know-how. Mógłbym przeczytać 100 książek i nie dowiedziałbym się różnych rzeczy, których nauczyłem się przez kilka miesięcy. Poza tym dowiedziałem się, kto tak naprawdę jest ze mną, kto tylko udaje, że mi kibicuje, a jak się odwracam to zachowuje się zupełnie inaczej. Mam wnioski na przyszłość i myślę, że przy ogłoszeniu kolejnej gali – wierzę, że już Polsat Boxing Night 8 – kibice przekonają się, co mi się nie zgadzało, kto mi się nie zgadzał – puentuje właściciel MB Promotions.
„Wielu zawodników od Wasilewskiego w ogóle nie powinno zaczynać kariery”
Mateusz Borek odnosi się także do wypowiedzi promotora bokserskiego Andrzeja Wasilewskiego dla „Gazety Wyborczej”. Wasilewski sugeruje w niej, że Tomasz Adamek powinien zakończyć karierę sportowca. – Ze względu na szacunek do Tomasza, do jego osiągnięć, do heroicznych wojen, jakie stoczył w ringu, namawiałbym go do zakończenia kariery – powiedział Wasilewski, cytowany przez „GW”.
- Jeśli Andrzej Wasilewski doradza Tomkowi Adamkowi, żeby zakończył karierę po walce w Gdańsku, to ja po pierwsze zapytam się go, dlaczego nie doradził tego Tomkowi Boninowi przed walką z Davidem Hayem. Dlaczego nie doradził tego Marcinowi Rekowskiemu przed brutalnym laniem od Carlosa Takama w Makau? Jeśli ktoś mówi, że Adamek powinien skonczyć karierę po tym co pokazał, to ja powiem, że wielu zawodników od Andrzeja Wasilewskiego tej kariery czy przygody z boksem w ogóle nigdy nie powinno zaczynać. Niektórzy po prostu nie mają na tyle talentu czy umiejętności, żeby w ten sport się bawić – kończy Borek.

źródło: polsatsport.pl